MOJE WIDZENIE ŚWIATA - nie koniecznie dobre, nie zawsze trafne ...ale to moje
poniedziałek, 31 października 2011
byle czym - nie byle jak

Trzeba się zająć i nie ważne czym, po prostu zająć... Stworzyć płaszczyznę, pole do popisu, choć nie chodzi o to żeby się popisywać, o nie, po prostu pole do działania. Przypomina mi się dowcip:

- Co chłop ma w gruncie?
- W gruncie rzeczy :)

No więc podstawą nie wydaje się cel bieżący, ale nadrzędny. Nie ważne jest co zrealizujemy, ważne żeby realizować! Ale po co? Żeby odciągnąć swój umysł od Niebytu-Nicości, tego obezwładniającego stanu? Żeby móc powiedzieć: "O, to jest to co zrobiłem"? Nie chyba. Chodzi raczej o walkę, o przeciwstawienie się bezsilności ...i nie ważne czym, po prostu aby wykonać ruch, bo ten (czy inny) wydobywa nas z otchłani. Oczywiście mowa o uczuciach, o całej rozciągłości doznań, w których się tkwi. Nie ma znaczenia jak, czym to osiągniemy, najważniejsze żeby się wygrzebać.

I tu pojawia się problem - PO CO?

Po co odrywać się od Nicości? Przecież ona zawsze będzie w nas istnieć. Może sens tkwi w tym, żeby jej boleśnie nie odczuwać? Ale jak może boleć, przecież jest, a raczej nie ma jej, bo przecież jest NICOŚCIĄ, więc niczym - jak może boleć? Kolejne złudzenie wprowadzające nas w sens cierpienia - nie cierpi się z powodu niczego, ale czegoś, więc...

Nicość utożsamiamy z Pustką, choć ta druga jest czymś. Jest brakiem czegoś, ale nie Nicością. Jeśli więc wpadamy w Nicość, to nic złego się nie dzieje, bo nie może dziać się Nic. Pustka natomiast jawi się jako brak zrozumienia stanu, który jest zminilizowaniem czegoś, ograniczeniem. Należy to zaakceptować i działać, ale jak?

I tu pojawia się tytuł, a raczej jego część pierwsza - "byle czym", ale co z dalszą częścią?

16:06, drogi_r
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 października 2011
NICOŚĆ - próba oderwania

Wszystko w koło się rozpada, ulega degradacji i marnieje. Może to zew starości? Właśnie takie refleksje mnie nachodzą ostatnio. Może to samotność, niemoc, pustka, którą trudno wypełnić? Przecież dookoła pojawiają się komponenty, co prawda nie do końca zapełniają tą przestrzeń, ale odciągają od nicości.

Każdy dzień upływa na wspomnieniach czasów minionych, postanowieniach zmiany stanu obecnego, ale słabość na to nie pozwala, wciąż wszystko tkwi w martwym punkcie, z którego nie można się wydostać.

Nieustające poczucie niespełnienia nie pozwala na normalne życie, za którym się tak tęskni. Pustka uniemożliwia oderwanie się od smutku, nie można odwrócić głowy i zająć się czymś innym, doprowadza do rozpaczy. Nie ma ochoty na filozofowanie, badanie świata, obserwowanie go choćby - wszystko nakierowane jest na jedno - bezsens. Nic nie daje ukojenia.

A przecież można inaczej. Warto przynajmniej spróbować, choć przeświadczenie niepowodzenia zniechęca. Może nie powinno się liczyć na cud, oczekiwać czegokolwiek, a tylko po prostu zająć się czymś innym niż zagłębianie we własny ból? Tak po prostu... Łatwo odnaleźć tą receptę, lecz zastosowanie jej jest już nie lada problemem. Napotykając obojętność, niekiedy niechęć płynącą z otoczenia,, trudno podjąć jakiekolwiek kroki - wszystko tkwi w sferze fantazji.

Może jednak warto zaryzykować, odrzucić lęk i niechęć, wykonać jakiś krok, jeden a potem drugi, nie oczekiwać wielkich zmian, jakichkolwiek zmian, nie koncentrować się na nich tylko wykonać ten ruch? Nawet nie obserwować wpływu na własne myśli, ignorować siebie i skoncentrować się na samym działaniu?

Nie wiem, wszystko ładnie się mówi, a realizacja to już inna bajka.

09:42, drogi_r
Link Komentarze (5) »
Zakładki:
__________________________
1,2,3...
blogi najbliższe
FotoBlogi
Inne blogi
Kolejne blogi
Rowerowo
WWW - galerie
WWW. - kina (da których chodzę)
WWW - kosmos
WWW - rankingi i katalogi
WWW - Wschód-Zachód
Za oknem
Search Engine Optimization
Powered by  MyPagerank.Net
Licencja