MOJE WIDZENIE ŚWIATA - nie koniecznie dobre, nie zawsze trafne ...ale to moje
Blog > Komentarze do wpisu
byle czym - nie byle jak

Trzeba się zająć i nie ważne czym, po prostu zająć... Stworzyć płaszczyznę, pole do popisu, choć nie chodzi o to żeby się popisywać, o nie, po prostu pole do działania. Przypomina mi się dowcip:

- Co chłop ma w gruncie?
- W gruncie rzeczy :)

No więc podstawą nie wydaje się cel bieżący, ale nadrzędny. Nie ważne jest co zrealizujemy, ważne żeby realizować! Ale po co? Żeby odciągnąć swój umysł od Niebytu-Nicości, tego obezwładniającego stanu? Żeby móc powiedzieć: "O, to jest to co zrobiłem"? Nie chyba. Chodzi raczej o walkę, o przeciwstawienie się bezsilności ...i nie ważne czym, po prostu aby wykonać ruch, bo ten (czy inny) wydobywa nas z otchłani. Oczywiście mowa o uczuciach, o całej rozciągłości doznań, w których się tkwi. Nie ma znaczenia jak, czym to osiągniemy, najważniejsze żeby się wygrzebać.

I tu pojawia się problem - PO CO?

Po co odrywać się od Nicości? Przecież ona zawsze będzie w nas istnieć. Może sens tkwi w tym, żeby jej boleśnie nie odczuwać? Ale jak może boleć, przecież jest, a raczej nie ma jej, bo przecież jest NICOŚCIĄ, więc niczym - jak może boleć? Kolejne złudzenie wprowadzające nas w sens cierpienia - nie cierpi się z powodu niczego, ale czegoś, więc...

Nicość utożsamiamy z Pustką, choć ta druga jest czymś. Jest brakiem czegoś, ale nie Nicością. Jeśli więc wpadamy w Nicość, to nic złego się nie dzieje, bo nie może dziać się Nic. Pustka natomiast jawi się jako brak zrozumienia stanu, który jest zminilizowaniem czegoś, ograniczeniem. Należy to zaakceptować i działać, ale jak?

I tu pojawia się tytuł, a raczej jego część pierwsza - "byle czym", ale co z dalszą częścią?

poniedziałek, 31 października 2011, drogi_r

Polecane wpisy

  • ŁOKIETEK

    W książce "Możesz uzdrowić swoje życie" (Louise L. Hay) można przeczyta: "RAMIONA symbolizują naszą zdolność i możliwość przyjmowania doświadczeń życia.

  • Riusuke Fukahori i ZŁOTA RYBKA

    Niesamowite... Pomijając uzdolnienia i kunszt, to sama technologia malowania na wielu warstwach żywicy (bo tak to rozumiem) jest czymś strasznie pracochłonnym i

  • zmiana

    Nie wiem już sam, czy nie chcę, czy nie potrafię? Kiedyś nie chciałem, ale teraz już chyba nie mogę. Bolesne doświadczanie zła jakie sam produkuję staje się na

Search Engine Optimization
Powered by  MyPagerank.Net
Licencja